12. Piekielna droga usłana różami.
21:49:12 [14-01-2012]
Widzę, że wciąż nurtuje was pytanie, ile pan Gaarosław ma lat, więc odpowiem - jest przed trzydziestką. Konkretniej mieści się w przedziale między 27 a 29 lat. Z kolei Anzu liczy sobie 25 wiosen.PS. Na podstronie zamieszczam rozszerzoną wersję ostatniej sceny poprzedniego rozdziału... no, hentaia macie, no! xD
~~*~~
Otworzyła oczy i przestraszona rozejrzała się po pomieszczeniu, a następnie szybko wstała i zaczęła się ubierać. Nie miała pojęcia jak długo spała, ale nawet nie chciała tego wiedzieć. Na pewno w szpitalu wszyscy jej szukają. I jego pewnie też. Może nawet już ktoś ich razem widział. Oby nie… Oby nie!
Podniosła z ziemi tunikę i pasek, a następnie szybko ubrała się i już chciała wyjść, ale nagle ktoś uderzył otwartą dłonią w ścianę, obok drzwi.
- Nie uciekaj.
Westchnęła głęboko, nawet się nie odwracając. Jak to się dzieje, że zawsze wie, kiedy ją zatrzymać? I jeszcze zawsze mu się to udaje?
- Nie uciekam – powiedziała cicho.
- Tylko wychodzisz bez słowa?
- Właśnie.
- To prawie to samo.
Czuła jego ciepły oddech na swojej szyi. Ale nie chciała się odwrócić, bo wiedziała, że wtedy zapragnęłaby jeszcze raz się do niego przytulić, pocałować go… Może i przez chwilę pozwoliła sobie na więcej niż powinna, ale teraz trzeba to zakończyć. Nie może się łudzić przez cały czas. W tym piekle nie ma miejsca na miłość.
- Dlaczego ciągle to robisz? – zapytał.
- Co robię?
- Uciekasz. Odpychasz mnie… - westchnął. – Czego się boisz? Powiedź mi.
Nawet jej nie dotknął, ale ona wzdrygnęła się na myśl o tym, co się stało. Była lekko zawstydzona tym, że się kochali. Tym, co mówiła, na co mu pozwoliła. Tamta chwila, w której byli tak blisko… Pozwalała mu poznać ją naprawdę. Odkryć, że wcale nie jest taka niedostępna i zimna, tylko wrażliwa i niebywale delikatna. Tak strasznie słaba…
- Żałujesz?
- Po prostu nie możemy być razem – powiedziała i odsunęła drzwi. – Wybacz.
- Co takiego się stało w przeszłości? No, powiedź mi! – zasunął drzwi, patrząc na nią wyczekująco, ale odwróciła się tyłem do niego.
Zacisnęła oczy, przeczesując palcami swoje blond włosy. Czy to coś zmieni? Czy, jeśli mu powie, to będzie jej lżej, łatwiej? Czy wtedy będzie potrafiła odejść? Czy pozwoli jej na to? A może jeszcze bardziej będzie pragnęła z nim zostać i sobie na to pozwoli?
- Gdy miałam 18 lat… Byłam z chłopakiem, którego bardzo kochałam – zaczęła cicho, wbijając wzrok w podłogę. – Nawet byłam z nim w ciąży. Ale… Po prostu byłam głupia i wszystko straciłam.
Nie odezwał się ani słowem, bo bał się, że jeśli tylko jej przerwie… Nie powie już ani słowa więcej. A chciał wiedzieć, dlaczego tak bardzo broniła się przed jego bliskością.
- To była moja wina. Może jego śmierć nie, ale… Mogłam powiedzieć Hokage wcześniej, mogłam nie walczyć. Wtedy miałabym chociaż dziecko… - rozpłakała się.
Szybko wycierała łzy, ale ich było coraz więcej. A on… Tylko milczał.
- To dlatego zabroniłaś Temari walczyć? – zapytał w końcu.
- Nie potrafię patrzeć jak ktoś próbuje odebrać kobiecie coś tak cennego… - szepnęła, a on objął ją od tyłu i pocałował we włosy.
- Nie możesz się za to winić – powiedział. – Tak musiało być.
- Nie, wcale nie musiało! – chciała go odepchnąć, ale jeszcze mocniej przyciągnął ją do siebie.
- Musiało. Ale obwiniając się pewnie nie pomyślałaś, że twój dawny ukochany wcale nie jest szczęśliwy, patrząc jak cierpisz. Pozwól sobie na miłość. Pozwól mi się sobą zaopiekować, tak jak tego potrzebujesz. Nie zostawię cię. Tylko… Bądź ze mną, Anzu.
Nie mogła. Ale jego ciepły głos ją uspokajał. Ciche słowa delikatnie rozgrzewały serce, bardzo powoli je sklejając. I nie potrafiła odgonić egoistycznych myśli o tym, że chciałaby czuć jego ciepło codziennie. Żeby był tylko jej… A każdy jego uśmiech już zawsze ją pocieszał.
- Żałujesz tego, co się stało? – usłyszała cichy szept tuż przy swoim uchu. – Żałujesz, że mi na to pozwoliłaś?
Jego usta delikatnie musnęły płatek jej ucha, a dłonie mocniej zacisnęły się na jej talii. Czy mogłaby żałować tej zakazanej chwili z nim? Tej, w której poczuła się naprawdę szczęśliwa i kochana? Potrzebna komuś. Komuś, kto chce od niej czegoś więcej, aniżeli ciała.
- Jesteś taki uparty… - uśmiechnęła się delikatnie, spuszczając głowę. – Ale potrzebuję twoich ciepłych słów i czułych gestów.
- Chcesz…
- Po prostu… Bądź ze mną, Gaara.
- Zatem nie żałujesz, prawda? – jego dłonie delikatnie pociągnęły za niedbale zasznurowany pasek.
- Twoje ciepło jest mi potrzebne… - szepnęła, oddając się jego pocałunkom. – Jakże mogłabym żałować twojej bliskości?
Zasady są ważne. Ale jest coś jeszcze ważniejszego, na co nie ma miejsca w ich świecie. To jednak wcale nie oznacza, że trzeba o tym zapomnieć. Wręcz przeciwnie – nie wolno o tym zapomnieć. W końcu… Nikt nie jest idealny i zawsze łamie jakieś zasady.
*
Wróciła do szpitala, starając się zachowywać naturalnie, ale… Była szczęśliwa. A uśmiech sam wkradał jej się na usta. Może ciągle się bała, ale teraz… Wszystko wyglądało inaczej. A przynajmniej ona widziała to w inny sposób. Bo Gaara był… Dobry. Może i nie ma czystego dobra, i czystego zła, ale on… Obiecał, że się nią zaopiekuje. Walczył o nią, nie zrezygnował mimo jej oporu… Może naprawdę zasługiwała na to uczucie? Może on miał jej to uświadomić? Pokazać, ile jest warta…
- Anzu-sama! – z drugiego końca korytarza biegła Kayoko. – Wszędzie cię szukaliśmy!
Blondynka przystanęła, uśmiechając się nieco głupkowato; wolała nic nie mówić, żeby czasami się nie ujawnić. No, i wolała nie wiedzieć, ile czasu jej nie było.
- Nie było cię 5 godzin, martwiliśmy się! – dołączyła się Makiko. – Mamy bardzo dużo pracy, a Kankurou-sama domaga się, byś to ty go wyleczyła.
- Kankurou już wrócił? – zapytała niebieskooka.
- Czeka w czwórce.
- W porządku – oświadczyła kobieta, kierując się do wyznaczonej sali. – Wracajcie do pracy.
- Ale dlaczego cię tak długo nie było?! – zawołała Kayoko.
- Ee… - zaczęła kunoichi, nie bardzo wiedząc co powiedzieć – wystąpiły pewne problemy z Suzue i… - nic sensownego nie przychodziło jej do głowy – i… Razem z Kazekage musieliśmy jakoś to rozwiązać. Ale już w porządku! – szybko zniknęła za drzwiami czwórki.
- Ale kręcisz – zaśmiał się brązowo włosy na powitanie.
- Oj, czepiasz się – przewróciła oczami, a następnie zabrała się za leczenie.
Jego rany były bardzo powierzchowne, nie było sensu, by tyle na nią czekał. Jednak wiedziała, że choć może nie rozmawiali zbyt często, mogła mu zaufać. I zbliżyli się do siebie, ale jako przyjaciele. Na szczęście tylko przyjaciele, bo jak się okazuje, on również kogoś ma.
- Dlaczego Gaara tak pilnie chciał cię widzieć? – zapytał mężczyzna, gdy skończyła.
- Bo wystąpił poważny problem – oświadczyła niebieskooka.
- Promieniejesz, czyli był to problem związany z wami – zauważył Kankurou. – I najwyraźniej został zażegnany… - spojrzał wymownie na jej niedbale zasznurowany pasek od tuniki.
Pierwszą rzeczą, która przykuła jego uwagę było to, że zawsze starała się być idealna. Ubrania dokładnie dobrane, wygładzone, bez najmniejszej skazy. A skoro coś nie pasowało do reszty…
- Jak możesz coś takiego sugerować? – zaśmiała się, podchodząc do drzwi. – Przecież Gaara jest Kazekage! – i wyszła z pomieszczenia, ale on już wiedział.
Zawsze go tytułowała. Od samego początku. A skoro zaczęła zwracać się do niego po imieniu… Mogło to oznaczać tylko jedno.
*
Resztę dnia spędziła pracując. I chociaż starała się zachowywać normalnie, jej podwładne spoglądały na nią podejrzliwie, choć nie mówiły nic. Ale nie mogła im powiedzieć. Nie mogła powiedzieć nikomu. W końcu to dopiero początek i lepiej nie zapeszać, a poza tym… Nie powinna. Wręcz nie miała prawa z nim być. I nawet jeśli on chciałby, aby wszyscy wiedzieli… Nie mogła i już.
W szpitalu nieco się uspokoiło, więc zajrzała do wszystkich swoich pacjentów i zbadała ich jeszcze raz, a następnie ruszyła w kierunku swojego gabinetu. Dużo się wydarzyło. Bardzo dużo. I musiała gdzieś to przelać.
Usiadła przy biurku, a następnie wyjęła z szuflady niebiesko-różowy zeszyt. Może to nieco dziecinne, ale… Prowadziła pamiętnik odkąd skończyła 12 lat. Nie pisała w nim zbyt często i nigdy nie streszczała wydarzeń. Próbowała raczej… Uchwycić jakieś przemyślenia, spojrzeć na różne sprawy z boku. Jednak nie była pewna, czy teraz jej się to uda. Szczęście jest silnym uczuciem. Podobnie jak niegdyś rozpacz po stracie ukochanej osoby.
Przekartkowała zeszyt, a następnie otworzyła na pustej stronie i wzięła do ręki długopis. Nieliczni przyjaciele, którzy wiedzieli o jej małym sekrecie, czasami się śmiali. Ale nie brała tego do siebie, bo po prostu lubiła to robić. Lubiła oczyścić umysł z niepotrzebnych myśli. A nie wszystko można zdradzić przyjaciołom.
„Szczęście było dla mnie czymś, na co nie zasługiwałam. Ale on upierał się, że jest inaczej. Może, gdybym wtedy wyszła, żałowałabym tego przez resztę życia. Więc cieszę się, że zostałam, pozwalając by jego ciepłe słowa, otuliły mnie i pomogły poskładać rozbite przed laty serce.”
Odłożyła długopis, uśmiechając się do własnych myśli, a zaraz później zamknęła zeszyt. Po raz pierwszy od śmierci Koichiego, wylanie tych słów nie wystarczyło. Bo wtedy też tak było. Ale wtedy… To była rozpacz i cierpienie. A dziś bezgraniczne szczęście.
Tej nocy zasnęła spokojnie, przywołując na myśl jego delikatny dotyk, ciche słowa i ciepłe uśmiechy, które należały tylko do niej.
Głosuj (0)
Melissa.
[Powrót] Komentuj» Yoshike
» 10:41:09 [22-01-2012]| brak www IP: 91.233.138.33
Błagaam Cie, pisz ! To jest genialne.
Anzu mnie trochę irytuje, strasznie infantylna jest, najpierw chce a potem znów nie oO
Jakby Gaara istniał na serio to bym nie miała takich problemów jak ona ;D
» katrina
» 19:56:27 [17-01-2012]| brak www IP: 91.206.244.1
a i zapomniałam dodać: piękny tytuł nadałaś temu rozdziałowi!!
» katrina
» 19:55:24 [17-01-2012]| brak www IP: 91.206.244.1
Super!! jakieś światełko w tunelu się pojawiło:D ale znając Ciebie zaraz to wszystko pokomplikujesz:D mam jakieś przeczucia co do dalszego rozwoju akcji ale dopiero jak skończysz opowiadanie to powiem czy było tak jak przypuszczałam:D:D hentai też super! mnóstwo emocji...życzę weny i z niecierpliwością czekam na kolejną notkę:D
» Kocica
» 16:29:17 [16-01-2012]| brak www IP: 46.205.26.1
No co tu inego napisać,.. Genialnie , świetnie , przecudownie... Tylko błagam niech notki będą częściej niż jedna na miesiąc ;D
Pozdrowionka ;D
» 3Wolf3
» 08:07:00 [15-01-2012]| http://3Wolf3.id.joe.pl/ IP: zalogowany
Świetny blog też bym chciała tak pisać :)
» Takada xDD
» 22:07:50 [14-01-2012]| brak www IP: 87.206.133.226
Rozdział - jak zwykle - genialny. Masz niesamowity talent do opisywania emocji, co więcej - są one żywe, poruszasz niezwykle trudne tematy, i robisz to po prostu wspaniale. Jestem z Ciebie dumna! ;*
Ach ta Anzu... zasługuje na to, żeby ktoś ją pokochał i ona musi pozwolić tej drugiej osobie się kochać. Po prostu musi, no! A Gaara... on jest fajny *^*
Czekam z niecierpliwością na następną część : )
A teraz idę Cię pomęczyć na gadu ^ ^
Takasz:*
