10. Cena za naiwność.
22:48:48 [25-12-2011]
Cóż... Wesołych Świąt! Udanego Sylwestra, małego kaca i dużo radości w nowym roku! ;D~~*~~
Zielonooka blondynka leżała na łóżku, wpatrując się w sufit i gładziła swój – jeszcze całkiem płaski – brzuch. W jej głowie kłębiło się wiele myśli i choć nie wszystkie były przyjemne, czuła się szczęśliwa. Młodszy brat zaakceptował jej stan; obiecał nie wysyłać jej na front i w ogóle chronić ją przed walką. Oczywiście, była mu za to bardzo wdzięczna, bo… Początkowo nie była pewna, jak zareaguje.
Inną myślą, która krążyła jej po głowie było… Powiedzenie prawdy Shikamaru. W końcu to też jego dziecko. I może byli ze sobą od bardzo dawna, ale… Czy łączyły ich jakieś zobowiązania? Nie. A przynajmniej nigdy nie powiedzieli tego głośno. No, i on sam też nie wspomniał, czy chciałby mieć z nią dzieci.
Była młoda. Ale na rodzenie dzieci najwyższa pora, powoli kończy się czas. Więc… Nawet jeśli on odejdzie, urodzi to dziecko. Nie, że nie będzie cierpieć albo próbować przekonać go, by zmienił zdanie, ale… Chce tego dziecka. Ono jest owocem ich miłości. Niech chociaż będzie pamiątką, jeśli on zdecyduje się odejść.
Kolejną myślą w jej głowie były wspomnienia. Bardzo liczne. Dobre, złe… Po prostu wszystkie ich chwile, spędzone razem.
„- Że też musiałem trafić na kogoś takiego – mruknął niezadowolony Nara, za co oberwał po głowie. – Aua, za co?!
- Jak się do mnie odnosisz?! – oburzyła się dziewczyna. – Myślisz, że ja mam ochotę z tobą łazić?!
- To może poproszę Piątą, żeby przydzieliła ci kogoś innego?
Przez dłuższą chwilę milczała. Czy naprawdę… Aż tak bardzo go nie lubiła? Fakt, był strasznie irytujący i do tego cholernie leniwy, ale… Jeśli trafi na kogoś gorszego? Może na Naruto? Nie, jego jeszcze nie ma w wiosce…
- Rób, co chcesz – odburknęła w końcu i przyspieszyła kroku.
Natychmiast pożałowała tych słów, bo jego ton jasno dawał do zrozumienia, że ma jej dość. Ale… On nie poszedł do Hokage. I towarzyszył jej cały czas.”
Uśmiechnęła się pod nosem; zawsze się kłócili. Bo dobrze wiedziała, że jest od niej lepszy, a nienawidziła być stroną bierną. Jednak… Gaara chyba uparł się na nią, bo na każdy egzamin wysyłał właśnie ją, a Hokage przydziela jej do pomocy jego. I tak przez bardzo długi czas musieli chodzić ze sobą prawie wszędzie. A potem… Sami chcieli. On zostawał u niej w domu, choć wcale nie musiał. Ona przychodziła do niego rano i robiła śniadanie, chociaż to nie należało do jej obowiązków. Spędzali ze sobą czas wolny, rozmawiając coraz więcej i więcej.
„- Ładnie razem wyglądacie – uśmiechnęła się TenTen, spotykając ich pewnego razu.
Shikamaru nawet nie zwrócił na to uwagi, ale ona… Zarumieniła się. A, gdy już dziewczyna odeszła… Nie mogła przestać o tym myśleć. Może to prawda? Może rzeczywiście dobrze razem wyglądają i może… Powinni być razem?
- Shikamaru? – zatrzymała go, gdy już ją odprowadził.
- Hm?
- Ty też myślisz, że… - zaczęła, przygryzając dolną wargę – ładnie razem wyglądamy?
Chłopak przez dłuższą chwilę wpatrywał się w nią bez słowa, ale zaraz później pogładził jej policzek. I miała nadzieję, że teraz ją pocałuje, jednak on… Tylko musnął ustami jej czoło.
- Tak myślę – zaśmiał się, a następnie odwrócił się. – Do zobaczenia – rzucił jeszcze i odszedł.
A ona stała i odprowadzała go wzrokiem, dopóki nie zniknął za rogiem.”
Dobrze pamiętała tą chwilę. Dotyk jego delikatnych ust, własne rozczarowanie, gdy odszedł. Ale przecież… Mogła za nim pobiec. Bo to co zrobił to był pierwszy ruch. Gest, który miał dać jej do zrozumienia, że nie jest mu obojętna i nie są tylko przyjaciółmi. I zrozumiała to. Zrozumiała bardzo dobrze. A potem… Było już tylko lepiej.
„- Oj, Temari – westchnął chłopak, ujmując jej twarz w dłonie. – Nie płacz, niedługo się zobaczymy.
Było jej wstyd. Bo to zawsze on płakał, a ona się śmiała, przedrzeźniając go. Jednak teraz… Gdy patrzyła w jego ciemne oczy, nie obchodziło jej, że role tak nagle się odwróciły. Chciała z nim zostać. Nie chciała wracać do wioski!
- Nie bądź dzieckiem, Temari – uśmiechnął się, delikatnie całując ją w usta. – Wiesz, że tak trzeba.
Pewnie, że wiedziała. Ale jej to nie obchodziło. Tak samo, jak to, że była od niego starsza o ponad dwa lata.
- Przecież wiesz, że będę na ciebie czekał.
Wiedziała. Wiedziała to wszystko, a jednak… Czuła się jak dziecko, które ma zostawić jakąś cenną zabawkę.
- Kocham cię, Shikamaru… - wyznała, płonąc rumieńcem i rzucając mu się na szyję.
Tak, wiedział na pewno. Ale… To był pierwszy raz, gdy odważyła mu się to powiedzieć. I co najdziwniejsze… Po tych słowach, łatwiej było odejść.”
Zaśmiała się pod nosem, nadal gładząc swój brzuch. Zawsze powtarzał, jak bardzo ją kocha. Zawsze tyle dla niej robił, tak bardzo się starał, choć z natury jest strasznie leniwy. Jak mogła choć przez chwilę pomyśleć, że od niej odejdzie? Nie, na pewno nie. Nie po tym wszystkim, co razem przeszli. On na pewno nie zaprzepaściłby tak długiej drogi, którą już przebyli.
Pamiętała, że gdy kochali się po raz pierwszy… Bardzo się bała. To był jej pierwszy raz i nie ważne, że była od niego starsza. Chciała być właśnie z nim, ale się bała. A on widząc to, szepnął jej do ucha tylko jedno zdanie: „Zaufaj mi”.
Zaufała. I jeszcze nigdy tego nie żałowała.
*
Czas upływał bardzo wolno. Miała pełne ręce roboty, ale ilekroć zerkała na zegarek, miała wrażenie, że wskazówki praktycznie się nie przesuwają. Albo robią to bardzo wolno, jakby jej na złość. Jednak… Z każdą minioną sekundą, coraz bardziej się bała. Bała się, że któraś z jej podwładnych wpadnie do gabinetu i powie, że Kazekage natychmiast wzywa ją do siebie i, że teraz musi się stawić osobiście. Bo jego spojrzenie… Na pewno nie będzie przyjemne.
Bała się, ale wiedziała, że już niewiele czasu jej pozostało. Bo może i nie rozmawiała z nim, ale wiedziała, że musi wyznaczyć kogoś na miejsce Hiyuu. A, gdy już to zrobi… Będzie musiała sama zgłosić kogo wybrała. Podać wszystkie kompetencje… A jakoś nie wierzyła, że on tego nie wykorzysta. Poznała go już trochę i wiedziała, że rozmowa ze spraw czysto zawodowych, na pewno w końcu zboczy na tor prywatny. I dobrze wiedziała, że nie chodziło tylko o to, iż jej się podoba. Najbardziej przerażało ją to, że on też może ją kochać. Albo przynajmniej czuć coś więcej…
- Anzu-sama – z przemyśleń wyrwał ją głos Makiko. – Przyprowadziłam kandydatów na miejsce Hiyuu.
Kobieta w milczeniu skinęła głową, a jej podwładna zaczęła po kolei przedstawiać kandydatów. I Anzu, słuchając jej monologu, doszła do wniosku, że może wyprosić wszystkich mężczyzn; na pewno wybierze kobietę. Nie chce już podobnej sytuacji. Żadnych romansów, żadnych nieporozumień. I, choć mężczyźni są bardzo przydani w takich zespołach, bo zazwyczaj zachowują całkowicie zimną krew, wybierze kobietę. Tak po prostu… Będzie lepiej.
- Podziękuję wszystkim panom – powiedziała nagle blondynka.
- E, Anzu-sama? – zdziwiła się dziewczyna. – Dlaczego? Hajime ma całkiem niezłe kompetencje, bardzo podobne do Hiyuu…
- Chcę, żeby to była kobieta.
Przez dłuższą chwilę panowała cisza, a zaraz później wszyscy mężczyźni odeszli; zostało 5 kobiet.
- Kontynuuj – nakazała niebieskooka, stukając ołówkiem o blat biurka.
Makiko wykonała jej polecenie, ale Anzu wcale jej nie słuchała.
- Anzu-sama… - zaczęła nieśmiało – to już wszyscy.
- A, świetnie – kobieta ocknęła się. – Więc kogo byś wybrała?
- E… Proszę się nie sugerować moim wyborem. Jestem tylko…
- Kogo? – nalegała kunoichi.
- Suzue – westchnęła zrezygnowana podwładna.
- Znacie się?
- Nie.
- Kayoko ją zna?
- Niezbyt.
- Świetnie – blondynka podniosła się z miejsca, rzucając ołówek na biurko. – Suzue, witaj w zespole. Nazywam się Anzu, to jest Makiko. Oprócz niej jest jeszcze Kayoko.
- Rozumiem, Anzu-senpai – uśmiechnęła się dziewczyna.
- Wspaniale, wracajcie do pracy – zarządziła niebieskooka.
Nowa podwładna natychmiast opuściła pomieszczenie, a pozostali się rozeszli; została tylko Makiko.
- To jest jej karta, wszystko jest tam napisane – podała jej jakąś teczkę.
- Po co mi to? – zdziwiła się kobieta, chcąc jej to oddać.
- Śmiem twierdzić, iż nie do końca mnie słuchałaś, Anzu-sama – zaśmiała się dziewczyna. – A przecież musisz zgłosić Kazekage-sama, że…
- Wiem, dziękuję – przerwała się i rzuciła teczkę na biurko. – Wracaj do pracy.
Jej podwładna skinęła głową, a następnie opuściła gabinet. Natomiast ona z nieukrywanym lękiem spojrzała na teczkę, leżącą na biurku. Teraz musi ją wziąć, wyjść i… Pójść do niego. Porozmawiać z nim, spojrzeć mu w oczy… Musi!
Dłonie lekko jej zadrżały, ale złapała teczkę i powolnym krokiem ruszyła w kierunku jego siedziby. Może jednak nie będzie tak źle. Może nie będzie miał czasu na rozmowy inne niż zawodowe. Może… Zrezygnował?
Nie ważne. Chciała to już mieć za sobą, więc… Nawet nie pofatygowała się, by zapukać. Po prostu otworzyła drzwi i… Natychmiast tego pożałowała. On… Stał i obejmował jakąś kobietę. Jego twarz była niebezpiecznie blisko jej, ale przecież… Ona i tak nie zasługiwała na jego miłość. Nie zasługiwała na niczyją miłość. Więc skąd te łzy w oczach? Skąd zazdrość? I uczucie, mówiące jaka była naiwna…
- Em… - zaczęła, nawet nie wchodząc do środka – przyszłam tylko powiedzieć, że wybrałam nowego członka zespołu. To są jej kompetencje – powiedziała i podeszła do niego pospiesznie; nawet nie poczekała aż weźmie od niej teczkę, przez co upadła na ziemię.
- Anzu, czekaj – mężczyzna złapał ją za rękę.
- Przepraszam, nie chciałam przeszkadzać – mruknęła, wyrywając mu się.
Wyszła. A właściwie wybiegła, nawet nie odwracając się za siebie, ale jeszcze długo słyszała jego kroki i to, jak krzyczał jej imię.
~~*~~
O, jaka ja niedobra, tak w święta... ]:->
PS. Postaram się jeszcze coś dodać... w tym roku. xD
Głosuj (0)
Melissa.
[Powrót] Komentuj» kama ;*
» 22:04:29 [6-04-2012]| brak www IP: 83.31.88.211
Napisz szybko , cos zebu Tamari i Shikamaru sie spotkali ! xd Świetne opowiadania ! To najlepszy blog na jakim dotad bylam ;*
» katrina
» 22:33:44 [26-12-2011]| brak www IP: 91.206.244.1
I dobrze jej tak!! skoro ona go odtrąciła i miała romans z innym , to czemu on ma nie zrobić tego samego:D aczkolwiek...hmh...coś czuję , że on może zrobił to specjalnie, wiedząc , że Anzu będzie musiała przyjść powiadomić go kogo wybrała;> alboooo...może Anzu źle zrozumiała cała sytuacje, albo jeszcze coś innego....uehehe:D ale kombinuję:D czekam na następną notkę:D:D
» M.M-chan
» 13:47:08 [26-12-2011]| brak www IP: 83.5.192.27
biedny Gaara.....czemu ty mu tak życie utrudniasz Mellisa ?....jeszcze w święta ! Musisz jak najszybciej to naprawić.....zanim przyjdzie nowy rok !
T.N.F
» www.karmelek.ownlod.com
» 22:59:48 [25-12-2011]| brak www IP: 89.76.169.248
oj, oj, oj zły gaara. bardzo zły gaara. mógłby sie facet zdecydować, no.
