36. Sekunda w wieczności.
21:23:36 [26-02-2011]
Dacie wiarę, że 4 dni temu ten blog obchodził drugie urodziny? xDDedykacja dla WSZYSTKICH. ;]
~~*~~
Zaczęła się pierwsza walka. Anzu wcześniej zdążyła zamienić kilka słów z Naruto. Życzyła mu powodzenia, on jej również. I choć starała się uśmiechać, wewnątrz płakała. Dotyk Gaary… Ranił bardziej niż rany cięte. Nic nie mogło sprawić, by choć na chwilę przestała myśleć o tym wszystkim. Ciągle tylko ‘co będzie dalej, co będzie dalej?’. Ale odpowiedź była bardzo prosta – nic. Zastanawiała się, czy w ogóle pójść go pożegnać. Bo znając siebie i swoje uczucia… Nie pozwoliłaby mu odejść.
Poczuła jak chłopak ciągnie ją za rękę; niewiele myśląc, rzuciła ostatnie spojrzenie na Naruto walczącego z Nejim, i posłusznie poszła za nim.
Milczał. Ona również. I choć jego obecność sprawiała, że miała ochotę płakać… Była szczęśliwa, gdy jej dotykał. Gdy przyciskał ją do ściany, namiętnie całując w usta. Nawet jeśli jego dotyk, parzył ją niczym żywy ogień… W ramionach tego nieposkromionego płomienia było jej dobrze. Minionej nocy również. I choć dobrze wiedziała, jak bardzo się zmienił… Nawet w najśmielszych snach nie marzyła, że będzie taki czuły. Tamte kilka chwil… Zapamięta na bardzo długo. Bo jak można zapomnieć coś takiego? Coś tak niezwykłego, nierealnego, a jednocześnie dającego się zamknąć w jednym słowie.
- Zawsze będziesz tą najważniejszą dla mnie osobą, Gaara – szepnęła, wtulając się w niego. – Tak strasznie cię kocham…
Nie odezwał się, tylko ponownie zatopił się w jej ustach. Chwile umykają tak szybko… Ile jeszcze pocałunków zdąży jej skraść? Ile chwil jeszcze będą mogli być razem? A jak dużo czasu zajmie mu pogodzenie się z tym, że na zawsze ją stracił i prawdopodobnie nigdy jej nie zobaczy? Najważniejsza osoba w jego życiu… Pierwsza, która naprawdę go zaakceptowała i pokochała. Pierwsza, która nie bała się aż tak bardzo, żeby uciec po jego pierwszej obronnej próbie. Bo to, że chciał ją zabić… Może i to była zachcianka, ale chyba też obrona. Żeby tylko jej do siebie nie dopuścić. Albo inaczej – nie dopuścić zbyt blisko. Ale ona i tak wpłynęła na jego życie. Całe.
Czy teraz mógł powiedzieć, że ani odrobinę by nie żałował, gdyby wtedy ją odepchnął? Nie. Bo żałowałby jeszcze bardziej niż tego, że stracił tyle czasu. Tamtego dnia w szpitalu… Właśnie wtedy zaczęła się do niego niebezpiecznie zbliżać. Zaczęła zajmować coraz więcej miejsca w jego świecie pełnym nienawiści i ciemności. Ale zdawało się, że wcale nie błądziła. Może… Może ona lepiej widziała, gdzie jest światło?
Tamtego dnia… Jeszcze nie miał o tym pojęcia, ale… Złapała go za rękę i wyprowadziła z ciemności.
*
Starsze rodzeństwo Gaary niepokojąco zerkało w stronę drzwi, przez które przed chwilą wyszedł chłopak. Znowu z nią… Ale może to jednak dobrze, że ją ma. Choć już nie na długo…
- Pójdziemy za nimi? – zapytał Kankurou.
- Po co? – odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- Sam nie wiem…
- Chcesz sprawdzić, co robią? – blondynka uniosła brwi, patrząc na niego rozbawiona.
- N-nie! No, co ty?!
- Oj, Kankurou… - zaśmiała się. – Mnie możesz wszystko powiedzieć.
Chłopak spojrzał na nią spode łba i przez dłuższą chwilę milczał. Czyż nie miała racji? W końcu właśnie o to chodziło – skontrolować, sprawdzić, zobaczyć… Tylko dlaczego aż tak bardzo mu na tym zależało? Czy aż tak mocno bolało go to, że jego brat może mieć wszystko, a on nie? To, że może ma kogoś z kim naprawdę jest bardzo szczęśliwy. Kogoś, kto pozwala mu być tak blisko siebie, jak tylko tego pragnie…
- Też mu tego zazdrościsz – stwierdziła Temari, patrząc na niego. – I właśnie dlatego chcesz tam pójść. Chcesz zobaczyć, czy twoje przypuszczenia są prawdą. Ale zupełnie niepotrzebnie. Bo chyba zauważyłeś, że znowu nie wrócił na noc.
- Sugerujesz coś? – tym razem to Kankurou uniósł brwi.
- Dobrze wiesz co.
- Ale wcześniej też zdarzało się, że nie wracał.
- Ale nigdy wcześniej nie był aż taki szczęśliwy – zielonooka westchnęła głęboko. – Dzisiaj wracamy do Suny, a on… Może próbuje to ukryć, ale promieniuje radością. Ona też. Czy ty naprawdę tego nie widzisz?
- Zdawało mi się, że… Obydwoje są smutni – powiedział, uśmiechając się krzywo.
- Typowy facet – skitowała. – Ja naprawdę nie wiem, gdzie ty masz oczy.
Po tych słowach nastała długa chwila ciszy. I choć Temari nie powiedziała tego głośno… Sama też chciałaby na własne oczy zobaczyć, co robią. Chciałaby zobaczyć, jak potrafi kochać jej brat, którego przez całe życie uważała za potwora bez serca. Chciałaby zobaczyć, jak daleko jest w stanie się posunąć i na ile ona potrafi mu pozwolić. Czy ich miłość… Jest taka niewinna, jaka może jeszcze powinna być. A może pełna burzliwej namiętności? Chciałaby to wiedzieć… Bardzo by chciała! A jeszcze bardziej pragnęła sama mieć kogoś bliskiego.
- To jak, Temari?
- E… Co?
- Idziemy? – Kankurou spojrzał na nią z głupkowatym uśmiechem.
- Ee… W-wykluczone! – niemal krzyknęła.
- Daj spokój. Ciekawość zżera cię tak samo, jak mnie – gdyby tylko wiedział, jak celnie trafił…
- Może… - powiedziała powoli – ale to nie daje nam prawa do naruszania jego prywatności.
- Od kiedy obchodzą cię jego prawa? Zawsze traktowałaś go jak potwora i maszynę do zabijania. Nie próbuj mi wmówić, że po naszej wczorajszej rozmowie nagle zaczęłaś bronić jego praw. Przecież zawsze go nienawidziłaś.
W pierwszej chwili nie miała pojęcia, co odpowiedzieć; nawet kilka razy otwierała usta, ale zaraz później je zamykała. Bo jedyne, co mogłaby teraz zrobić to… Przyznać mu rację.
Po tamtej rozmowie… Zapytała samą siebie, kim dla niej jest Gaara. I nie potrafiła na nie odpowiedzieć. Bo teoretycznie jest jej bratem, ale czy on kiedyś spojrzy na nią, jak na siostrę? Po tym wszystkim, co było? I to nie tylko ich wina. Jego również, ale… Może naprawdę mogłoby być inaczej. Gdyby tylko wtedy go nie odtrącili…
- W porządku – oświadczyła w końcu. – Chodźmy.
Kankurou uśmiechnął się triumfalnie, na co dziewczyna tylko przewróciła oczami, wzdychając ciężko. Dobrze wiedziała, że nie powinna tam iść. W ogóle nie powinno jej obchodzić jego życie prywatne, co nigdy wcześniej nie zwracała na niego uwagi. I teraz naprawdę czuła, że to niesprawiedliwe. Ale ciekawość znowu wygrała…
Zamknęli za sobą drzwi, powoli kierując się przed siebie. I nawet nie musieli się specjalnie wysilać, by ich znaleźć, bo… Stali całkiem niedaleko. Tak niedaleko, że obydwoje słyszeli, co ich brat szepcze jej do ucha. Każde słowo… Tak bardzo do niego niepodobne. Gaara, którego znali, nigdy nie powiedziałby czegoś takiego. Nigdy z taką czułością! Nigdy…
Kankurou pociągnął ją za rękaw; schowali się za ścianą, ale nadal mieli dobry widok całującą się parę. I obydwoje nie mogli w to uwierzyć. Bo może myśleli o różnych rzeczach, ale… Czy naprawdę spodziewali się, że on się zmienił? Aż tak bardzo? Że jest zdolny do takich samych uczuć, jak oni sami. Że właśnie znalazł bardzo ważną dla siebie osobę, która pozwala mu na bycie tak blisko, jak tego pragnie.
- Gaara… - szepnęła niebieskooka. – Musimy już iść.
- Mhm – mruknął, wciąż ją całując.
- Kan, wracamy – zarządziła Temari i w natychmiastowym tempie wrócili na widownie.
Lepiej, żeby Gaara… O tym nie wiedział. Bo to było nie w porządku. Dobrze o tym wiedziała. Bo nigdy się nim nie interesowała, a teraz – właśnie teraz! – gdy ma kogoś… Wszystko zaczęło ją obchodzić.
Jej ciekawość została zaspokojona, ale… Ona wcale nie czuła się dobrze.
*
Słońce świeciło w zenicie, wiał ciepły wiatr. A ona… Nigdy nie sądziła, że ta chwila nadejdzie tak szybko.
Gdy schodzili na dół… Żadne z nich się nie odezwało. Tylko on przez chwilę ścisnął jej dłoń, uśmiechając się delikatnie. Ale ona już wiedziała, że… Ta walka jest tylko na papierze. Ona… Zaraz po usłyszeniu komendy się podda. Nie chce i nie będzie z nim walczyć. Nigdy!
Weszli na zalaną słońcem arenę. Ona z każdym kolejnym krokiem zwalniała, ale jego ciepłe spojrzenie kazało jej iść dalej. I robiła to. Szła, aż do chwili, gdy… Stanęła naprzeciwko niego.
Często to robiła. Ale nie po to, by z nim walczyć, tylko po to, by go dotknąć, patrzeć mu w oczy… Żeby być blisko niego, nie myśląc już o niczym innym. Tak samo, jak minionej nocy, gdy oboje pozwolili sobie na więcej. Gdy ich bliskość nie była już tylko pustym słowem, bo przecież… Już nie mogli być bliżej siebie.
- Zasady są takie, jak podczas eliminacji – oświadczył sędzia – czyli nie ma zasad. Walczycie do chwili, aż jedno z was zabije przeciwnika albo ja z jakiegoś powodu przerwę walkę. Zaczynajcie!
Przez dłuższą chwilę stała, wpatrując się w niego. Powinna się poddać. Powinna już teraz! Ale… Chyba w głębi serca miała nadzieję, że on to zrobi. Bo może to byłby dowód miłości? Nie, to absurd. Minionej nocy… Pokazał jej już wszystko. Nie mogła mieć wątpliwości – kochał ją tak samo mocno, jak ona jego.
Spuściła głowę, zamykając oczy, a następnie podniosła prawą rękę do góry. On się nie podda, ale… Naprawdę nie może mieć mu tego za złe. On po prostu jest mniej wylewny i uczuciowy niż ona. Ale to nie jest źle, bo potrafi ją kochać…
- Ja… - zaczęła, ale nagle poczuła jego delikatną dłoń, która złapała ją za nadgarstek.
- Nie rób tego, Anzu – powiedział chłopak.
Spojrzała na niego. I choć jego oczy były ciepłe… Nie potrafiła z nich zupełnie niczego wyczytać. Co on zamierza? Czy to możliwe, żeby dla niej…?
- Dlaczego? – zapytała, czując, że zaraz się rozpłacze.
A jeśli on chce z nią walczyć? Jeśli chce ją zabić, bo wie, że nie będzie potrafił znieść tęsknoty? Nie, to niedorzeczne! Chore myślenie! Ale… Co on chce zrobić?! Czy naprawdę… Zna go aż tak dobrze?
- Wiesz, czego nigdy ci nie powiedziałem? – zignorował jej wcześniejsze pytanie.
- Wiem – odpowiedziała, pozwalając by opuścił jej dłoń w dół. – Ale dlaczego o to pytasz?
- Chciałabyś to usłyszeć?
- Gaara, o co ci chodzi?
- Chciałabyś? – powtórzył pytanie, ignorując jej.
- Tak.
- Wiesz… W nocy sporo myślałem o tobie – wyznał, patrząc jej prosto w oczy. – Wtedy doszedłem do wniosku, że muszę z tobą walczyć, bo może to pozwoli mi nie tęsknić – zrobił krótką pauzę, a następnie kontynuował – ale, gdy w drodze tutaj zapytałaś mnie, czy nie rusza mnie świadomość, że się rozstaniemy… Zrozumiałem, że nic nie pomoże mi zmniejszyć tęsknoty, bo zabić jej nie potrafię. Zawsze będę o tobie myślał, zawsze będę tęsknił. Byłaś pierwszą osobą, która mnie zaakceptowała. Tak bardzo chciałaś się do mnie zbliżyć, że pozwalałaś mi się ranić. A ja głupi z tego korzystałem. Ale uwierz, że nie ważne, co zrobiłem… Wyrzuty sumienia ciągle nie dają mi spokoju. Bo jak mogę czuć się ze świadomością, że skrzywdziłem kogoś tak ważnego? – delikatnie pogładził jej policzek.
Zamarła. Czy… Czy to kolejny sen? Czy dotyk jego bladej skóry to tylko złudzenie, senne marzenie? Bo przecież nawet jej ukochany Gaara, nigdy by czegoś takiego nie zrobił. Rozumiała, gdy nie krępował się z nią przechadzać po Konoha, ale… Czy rzeczywiście był zdolny wyznać jej wszystkie swoje uczucia na arenie, podczas, gdy jest tutaj tylu ludzi?
- Widzisz, Anzu… - uśmiechnął się, robiąc kilka kroków w tył. – Od pewnego czasu czułem się coraz bardziej niezręcznie, gdy mówiłaś, że mnie kochasz. Ale nie dlatego, że nie jesteś dla mnie ważna, tylko właśnie dlatego, że… Też tak bardzo cię kocham.
Wiatr powiał mocniej, strącając liście z drzew i płatki z kwiatów. Jej niebieskie jak niebo tęczówki rozszerzyły się ze zdziwienia, patrząc na niego z niedowierzaniem. Ale on ciągle tylko się uśmiechał. I sprawiał wrażenie, jakby te słowa były niczym, jakby bez trudu przeszły mu przez gardło. Jednak ona wiedziała. Wiedziała, jak trudno było to powiedzieć. I właśnie przez to czuła się jeszcze bardziej szczęśliwa.
- Twoje oczy są piękne – powiedział, a uśmiech nie schodził mu z twarzy. – Mają kolor nieba, więc… Muszę się im pokłonić.
- C-co? – wydukała, czując jak w jej oczach zbierają się łzy szczęścia. – O czym ty mówisz?
Nie odpowiedział, tylko ciągle się uśmiechał. Aż w końcu zrobił jeszcze kilka kroków w tył i podniósł prawą rękę, nie spuszczając z niej wzroku. Teraz, w tej jednej chwili, wynagrodzi jej wszystko. A przynajmniej spróbuje. W końcu to usłyszy. Bo nawet jeśli już niedługo się rozstaną… Będzie miał pewność, że powiedział jej wszystko, co chciała usłyszeć. I nie było żadnych niedomówień.
- Ja, Sabaku no Gaara, poddaję się, bo… naprawdę cię kocham.
- Zwycięzca – Mazaki Anzu – oświadczył sędzia.
- Gaara… - szepnęła dziewczyna. – Naprawdę to powiedziałeś?
- Mam powtórzyć? – zaśmiał się, podchodząc do niej.
Nie odpowiedziała, tylko… Rzuciła mu się na szyję, a po jej policzkach popłynęły łzy szczęścia. Bo już nie ważne było to, jak bardzo ją krzywdził. Ile musiała przez niego wycierpieć, jaka trudna była jej droga i to, że już niedługo się rozstaną.
Czas… Jest podłym złodziejem. Ukradł jej bardzo wiele wspólnych chwil, ale… Ta jedna wynagradza wszystkie stracone. Bo czy mogło być coś wspanialszego, niż usłyszeć to, na co tak długo czekała?
To była jedna, ulotna chwila. Jej… Sekunda w wieczności.
~~*~~
Wiecie... Spojrzałam dzisiaj na datę zakończenia i zaczęłam się śmiać - 14.12.2009 r. Jak ten czas szybko ucieka...
Dziękuję wszystkim, którzy czytali, komentowali... nie wiem, czy jeszcze wrócę.
PS. Jeśli ktoś nie lubi szczęśliwych zakończeń... niech poda mi swojego e-maila - epilog nie jest tak radosny. Ale celowo go tutaj nie dodaję, by nie burzyć tej wizji tym, którzy jednak chcą happy endu.
Ja sama... nie mogłam się zdecydować.
Głosuj (0)
Melissa.
[Powrót] Komentuj» Kot
» 16:54:08 [30-12-2011]| brak www IP: 188.147.67.74
Niedawno znalazłam tego bloka....Szukałam bo uwielbiam Gaare xdd. Miałam twój blog skomentować dopiero po ostatniej twojej notce.... ale twoje opowiadania są na tyle świetne , że musiałam już teraz...
Bardziej podobało mi się jednak to 2 opowiadanie niż to 1...
Oczywiście kiedy skończyłam czytać pierwsze i wiedziałam , że nie bedzie dalszej części tamtego się niemal rozpłakałam..
Zaczełam jednak czytać drugie najpierw z niechęcią bo nie było Gaary...Ale póżniej opowiadanie zrobiło się świetnie ponieważ nie było aż tam tyle miłości co w pierwszym i Gaara był taki ....brutalny xdd co mi się bardzo podoba...
Opowiadania są świetne i zaczne czytać zaraz następne...
Od dziś ,będę codziennie wchodzić na tego bloga i czytać...Bo jest on świetny <tak wiem powtarzam się > ;P
» Wera
» 19:25:38 [11-05-2011]| brak www IP: 83.11.71.204
Jeśli możesz prześlij mi ten epilog na maila : weraskaa@wp.pl
Z góry dziękuję.
Szkoda, że już to skończyłaś, naprawdę mi się podobało, więc teraz pisz szybko następne :)
» M.M-chan
» 20:20:36 [25-04-2011]| brak www IP: 83.27.127.192
Znalazłam ten blog w zeszły czwartek.
Pierwszy raz w życiu jakieś opowiadanie doprowadziło mnie swoim zakończeniem do łez. Co prawda w mojej wizji Gaara jest troszkę mniej gadatliwy ale cóż. Powiem jedno. Wchodząc tu spodziewałam się kolejnego BlOgAsKoWeGo OpKa i miałam zamiar je wyłączyć praktycznie od razy. Teraz dziękuję sobię, ż tego nie zrobiłam
T.N.F
M.M-chan
» Cathbanned
» 09:05:00 [4-04-2011]| brak www IP: 83.1.88.241
Choć już pisałam prośbę o epilog i go nawet dostałam, to nawet mnie nie kopnęło, żeby podziękować, więc mam zamiar zrobić to teraz: więc serdecznie dziękuję;P Co do epilogu - nie zmartwił mnie zbytnio, bo wiadomo - Gaara i Anzu właściwie są jeszcze dziećmi i wszystko jeszcze przed nimi, więc na pewno się jeszcze spotkają. Nawet więcej niż na pewno! Także tym przejmować się nie będę, ale coś mnie złapało to ogólne skomentowania twocih opowiadań. Jesteś jedną z moich ulubionych autorek. Nie powiem ci, że jesteś pierwsza. Jesteś druga. Taaak właśnie druga. Miejsce może mało zaszczytne, ale (nie chcąc się chwalić) powiem, że przeczytałam tyyyyyle blooogów, że miejsce drugie jest całkiem przyzwoite. A masz je wiesz, czemu? Dzięki opowiadaniu nr2. Ono jest... rany, po raz pierwszy po prostu brak mi słów. Na początku jak zaczęłam je czytać, to przekonana nie byłam, a potem... Wielkie: WOW! No naprawdę. Szacunek dla ciebie. Z miną srającego kota na pustyni czytała ten FF od ok.18 do ok.24. Dobrze, że przynajmniej był to piątek (no już prawie sobota), bo inaczej bym ci tego nie wybaczyła, szczególnie, że wstałam potem po 12. W sumie teraz żałuję, bo mogłam czytać kilka rozdziałów, to i starczyłoby mi na dłużej, ale wtedy nie żałowałam. A wiesz czemu? Bo miałam jeszcze do przeczytani opowiadanie pierwsze (swoją drogą co jest ze mną nie tak, że zaczynam czytać od drugiego zamiast - jak normalny człowiek - od pierwszego?), ale byłam wtedy rozsądne i zaczęłam czytać je nie wieczorem, ale właśne wtedy kiedy wstałam... wstydź się - wyjęłaś mi dwa dni z życia T.T Co do opowiadania pierwszego, to czepiłabym się tylko tego, że Gaara coś za często tam płakał, ale... no cóż - uczuciowy chłopak, więc czepiać się nie będę.
Wiesz... chyba niezupełnie oddałam to, jakie wrażenie zrobiło na mnie opowiadanie nr2. Może moje odczucia dojaśni trochę to, jak powiem że w niedzielę przeczytałam je jeszcze raz (trzy dni wyjęte z życia!), a niedawno (dokładnie w zesżłym tygodniu) znowu je przeczytałam (nienawidzę cię!). Mogłabym popaść w totalną ekscytację i zacząć ci tu pisać, jaki to masz talent, jakie to opowiadanie jest przewspaniałe itd. itp., a najgorsze jest to, że gdybym tak zrobiła to każde moje słowo byłoby najświętszą prawdą.
Więc błagam cię kobieto - daj znać, czy masz w planach jeszcze napisać jakieś opowiadanie (oj, tylko mi się nie waż napisać, że nie masz takich planów!) i powiedz, kiedy możemy spodziewać się kolejnego rozdziału, bo już dłużej nie wytrzymam tej niepewności! Wiem... potrafię byc melodramatyczna, kiedy chcę;P
"... nie wiem, czy jeszcze wrócę"
A ja nie wiem co mam dzisiaj na obiad i co? Będziemy się licytować?;P Jak nic nie napiszesz to wiesz, co...? Sama jeszcze nie wiem, ale mogę powiedzieć tylko jedno: znajdę cię. Znajdę i przymuszę to pisana! Jak widzisz potrafię brzmieć nie tylko melodramatycznie, ale również i groźnie. I co? Boisz się? Ja czuję twój strach;P
No tak na serio - mogę paść na kolana, modlić się i błagać o to, żebyć coś napisała (oczywiście, że tego nie zrobię, ale przecież ty nie będziesz o tym wiedzieć;P).
No miało być na serio!
To teraz będzie, więc...
Życzę weny, życzę napisania nowego rozdiału, dużo szczęścia, pomyślności, dużo pieniędzy i życzliwości...
Ekhem... ja jestem poważna.
Pozdrawiam,
Tęskniąca i czekająca na nowy rozdział, Cathbanned
» arka-tarka-chan
» 12:37:28 [3-04-2011]| brak www IP: 95.49.56.251
twój blog był jednym z pierwszych blogów jakich znalazłam zakończenie mi się bardzo podobało tak jak i cał oto mój e-mail v.i.p@onet.pl ja też chcę przeczytać epilog
» Takada
» 17:07:40 [28-03-2011]| brak www IP: 79.162.199.180
Kobieto- jesteś niesamowita. Niedawno natknęłam się na Twój blog i jak na razie to najlepsze Fan Fiction o Gaarze, jakie kiedykolwiek udało mi się znaleźć i przeczytać:) szacunek dla Ciebie. Mam nadzieję, że jeszcze coś napiszesz i to szybko:) Mam prośbę: mogłabyśmi wysłać ten epilog? Mój e-mail: destinyai@onet.pl. Z góry wielkie dzięki i zapraszam Cię na mój nowy blog: www.ai-konoha-high-school.blog.onet.pl. Blog dopiero się rozwija, ale chciałabym, żebyś skomentowała to, co jest, bo wiem, że masz duże doświadczenie:) Pozdrawiam serdecznie;D
» Madeline
» 22:49:04 [23-03-2011]| brak www IP: 88.156.129.43
Miłego blogowania życzę i zapraszam też do siebie. :)
www.madeline1990.blog.onet.pl
» leon
» 21:29:36 [16-03-2011]| brak www IP: 82.145.208.211
twoje opowiadania sa super. moglabys wyslac epilog? loana93@interia.pl
» akiko
» 18:30:03 [12-03-2011]| brak www IP: 95.41.178.176
Uff wreszcie nadrobiłam zaległości. Pokazałaś że potrafisz doskonale oddawać uczucia i pokazywać sytuacje tak jakbyś była przy tym, i to jest właśnie to za co uwielbiam czytać twoje opowiadania.
Chciałabym przeczytać epilog akiko1@wp.pl
» cathbanned
» 12:47:32 [12-03-2011]| brak www IP: 83.1.88.241
Hej, a ja też bym mogła prosić epilog? cathbanned@yahoo.com
Czekam i z góry dziękuję;)
Podstrona: *1* / 2
