35. Lodówka.
13:42:30 [22-07-2009]
Zgodnie z obietnicą - daję notkę.Wiecie co? Po tym opowiadaniu chciałam zacząć kolejne z paringu GaaAn, ale... Chyba się nie wyrobię. Od dwóch dni piszę opowiadanie o Michaelu Jacksonie [*]. Tak, mówcie, że zwariowałam. xD
Dedykacja dla... Kaśki, bo ona nie uważa, że mi odbiło i dla adu, bo była zrozpaczona jak powiedziałam, że notki co tydzień. xD
~~*~~
Zaczął się kolejny dzień. Gaara już od pół godziny siedział na zebraniu, a Anzu kompletnie nie miała, co robić. Była cholernie głodna, miała ochotę na lody czekoladowe. Przy śniadaniu nie mogła jeść niczego podejrzanego, więc pozostały jej tylko nocne napady na lodówkę, ale i tak bała się, że ktoś ją nakryje. Gaara ma chyba wyczulony słuch, bo nie wiedziała jak inaczej wytłumaczyć to, że dopadł ją w kuchni.
Westchnęła i położyła się na kanapie. Próbowała myśleć o czymś innym, ale nie mogła. Po prostu musiała zjeść te cholerne lody.
Wstała i skierowała się w stronę drzwi. Miała gdzieś, że jak Gaara wróci, jej tu nie będzie. Ona pilnie musi do lodówki!
Zbiegła po schodach i puściła się biegiem w stronę kuchni. Nie spotkała nikogo po drodze, a i kuchnia była pusta. Ucieszyło ją to bardzo. Teraz nic nie stało na przeszkodzie napadu na lodówkę.
Otworzyła drzwiczki od zamrażalnika i wyjęła pudełko lodów. 'Śmietankowe?!', skrzywiła się. No muszą być czekoladowe!
Odłożyła pudełko z powrotem na miejsce i pogrzebała trochę w zamrażalniku. W końcu, gdzieś w kącie znalazła swoje upragnione lody czekoladowe. Uśmiechnęła się sama do siebie i wzięła do ręki łyżeczkę; nawet nie zauważyła, gdy zawartość pudełka zmniejszyła się o połowę.
Podrapała się po głowie i schowała pudełko do zamrażalnika, a następnie umyła łyżeczkę. Prawie niemożliwe było, żeby Gaara jeszcze nie wrócił...
Wbiegła po schodach na górę i wpadła da gabinetu. Pusto. Zdziwiło ją to, ale bez słowa ruszyła w kierunku kanapy. 'Dlaczego jeszcze go nie ma?', zastanawiała się. Trochę ją to martwiło, bo jeśli on zaczął jej szukać... Ach. Błędne koło.
Westchnęła głęboko i wbiła wzrok w sufit. Nie minęło piętnaście minut, a drzwi gabinetu otworzyły się i stanął w nich Kazekage.
- Przepraszam, że tak długo - powiedział na wstępie.
- Nie ma sprawy - mruknęła blondynka, ale ulżyło jej.
- Wiesz... Wymyślili jeszcze zebranie jouninów, a potem Baki mnie zagadał i... trochę się przedłużyło - wyjaśnił i usiadł za biurkiem.
Nie odezwała się. Na razie niczego się nie domyślił, ale bała się, co będzie dalej. Czas mija, a jej nic sensownego nie przychodzi do głowy. Zostały jej tylko niecałe dwa miesiące, a później... nawet jeśli mu sama nie powie, to będzie widział. 'I co ja mam zrobić?!', pytała samą siebie. Pech. Znalazła się w bardzo nieciekawej sytuacji...
*
Minęły trzy tygodnie. Anzu ogarniała coraz większa panika, ale nadal nikt nie wiedział. Całymi dniami chodziła głodna, a w nocy napastowała lodówkę. Kilka razy Gaara ją dopadł, ale zawsze kończyło się tak, jak za pierwszy razem.
Blondwłosa leżała przytulona do nagiego torsu Gaary, który już spał. Znowu musiała iść do kuchni. Tym razem nie miała ochoty na lody czy czekoladę, tylko na coś kwaśnego. Najchętniej obudziłaby czerwonowłosego, bo zupełnie nie chciało jej się wstawać, ale... nie mogła. Zawsze miała tak wielką ochotę, ale natychmiast do niej docierało, że to zbyt duże ryzyko, że mógłby się domyślić. I robiła wszystko sama, a to dopiero ciąża. Później będzie musiała sama wychować to dziecko. Ta myśl bardzo ją przerażała. Nigdy nie wyobrażała sobie siebie w roli samotnej matki. Gdy była młodsza marzyła, że znajdzie swojego księcia z bajki, ale później trafiła do Akademii Ninja i marzenia zeszły na dalszy plan. Po latach edukacji i praktykach na misjach, przestała wierzyć w romantyczną miłość, ale... ona istnieje. I teraz ją przeżywa, a przez nieodpowiedzialność niedługo wszystko się skończy.
Wstała i najciszej jak tylko umiała wyszła z pokoju. Przez chwilę stała na korytarzu, żeby upewnić się, że nie ma nikogo w pobliżu, a następnie ruszyła w kierunku kuchni; odruchowo trzymała ręce na brzuchu, który był jeszcze zupełnie płaski. Czasami myślała o zabiciu tego dziecka, ale... nie potrafiłaby. Kochała je, mimo że musi za nie zapłać rozstaniem z ukochanym. I tak naprawdę to jest ono owocem ich miłości. Będzie dla niej pamiątką, gdy jego już nie będzie obok...
Weszła do kuchni i skierowała się w stronę lodówki. Przez chwilę uważnie przeglądała jej zawartość, a następnie zdecydowała się na ogórki kiszone. Oczywiście, jak to zazwyczaj bywa, nawet się nie obejrzała, a zniknęło pół słoika.
Nie skończyło się na ogórkach. Później zjadła jeszcze pół kilograma mandarynek, garnek budyniu, dwa banany, śledzia ze śmietaną i na koniec wzięła się za lody. Już prawie opróżniła całe pudełko, gdy nagle ktoś zapalił światło w kuchni.
- Anzu? - zdziwiła się Temari, a jej oczy rozszerzyły się, gdy zobaczyła stertę odpadków na stole.
Niebieskooka upuściła łyżeczkę i zatkała sobie dłonią usta. Temari nie jest głupia. Na pewno się domyśli!
- To ty tak opróżniasz lodówkę? - zapytała i podeszła do niej. - To nie jest normalne...
- Ja... - zaczęła kunoichi z Konohy, ale nic sensownego nie przychodziło jej do głowy.
- Dobra, nic nie mów. Wiem dobrze, że jesteś w ciąży - przerwała jej zielonooka i wyjęła płatki śniadaniowe z szafki nad zlewem.
- Ale skąd?! - wrzasnęła Anzu, kompletnie zapominając, że jest środek nocy.
- W przeciwieństwie do niektórych młotków, mieszkających w tym domu, jestem kobietą. I może nie wyglądam, ale coś o tym wiem - wyszczerzyła się blondynka.
Niebieskooka zamrugała kilka razy oczami. 'Dobra, spokojnie, powtarzała sobie w myślach. Temari nikomu nie powie...'
- Nie mów Gaarze - powiedziała stanowczo dziewczyna, a blondynka zakrztusiła się płatkami, które właśnie jadła.
- To on nic nie wie?! - krzyknęła zdziwiona, gdy udało jej się złapać oddech.
- Nie. I wcale nie zamierzam mu powiedzieć - wyjaśniła spokojnie Anzu, ale były to tylko pozory; chciała, żeby wiedział.
Powinien wiedzieć. W końcu to też jego dziecko...
- Ale Anzu... - zaczęła Temari i odłożyła kartonik z płatkami na szafkę. - On jest ojcem i musi wiedzieć. Musisz mu powiedzieć!
Blondynka spojrzała na nią i zastanowiła się przez chwilę. Między 'powinnam' a 'muszę'... I co teraz ma wybrać?!
- Temari, obiecaj mi coś - poprosiła w końcu.
- Nie mogę. Stawiasz mnie w okropnej sytuacji! Nie chcę robić nic przeciwko tobie, bo jesteś moją przyjaciółką, ale... Gaara to mój brat. Wycierpiał już zbyt wiele...
- Proszę, Temari... Nie mów mu... Ja muszę zniknąć, nie mogę zniszczyć tego, co już osiągnął.
- Nie rozumiesz, Anzu. On byłby gotów zostawić wszystko, byleby być z tobą.
- Nie. On jest Kazekage, nie mogę mu tego odebrać.
- Nie możesz mu odebrać szczęścia, a to ty nim jesteś!
- Temari... Nie mów mu...
- Ale jak zamierzasz to utrzymać w tajemnicy, co? - zapytała lekko podirytowana zielonooka.
- Nie wiem jeszcze, ale coś wymyślę. On nie może się dowiedzieć! - odpowiedziała kunoichi i spuściła głowę. - Temari, błagam cię, nie mów mu.
- Ale...!
- Temari! To zniszczy nas oboje! Myślisz, że nie jest mi ciężko?! Sama będę musiała wychować to dziecko i będę pośmiewiskiem dla mieszkańców Konohy, ale on nadal będzie szanowany i nie straci reputacji. Mogę poświęcić swoją miłość, swoje szczęście, ale on musi żyć tak, jak zawsze. Nadal nie rozumiesz? Byłam gotowa oddać za niego życie, a teraz pora na obronę jego honoru.
Zapadła cisza. Żadna z nich nie miała nic sensownego do powiedzenia; obie analizowały dotychczasową rozmowę.
- Egoistka - stwierdziła w końcu starsza z dziewczyn. - On kocha cię bardziej niż cokolwiek na tym świecie. To go zabije, znowu zamknie się w samotności.
- Na pewno zrozumie - powiedziała niebieskooka i uśmiechnęła się sztucznie.
- Znam go dłużej niż ty. Ciebie nie było, gdy on był zupełnie sam. Nie wiesz, jaki był.
- Słyszałam o tym...
- Ja z nim przebywałam codziennie. Ciągle groził, że mnie zabije. Bałam się go. Dopiero Naruto go zmienił. I ty też to zrobiłaś. Stał się bardziej otwarty, troskliwy, czuły... Chcesz to zniszczyć? Chcesz zabić tę miłość?
- To nie tak! Nadal nie rozumiesz!
- To ty nie rozumiesz! Znam go wystarczająco długo, żeby wiedzieć, co się stanie, gdy odejdziesz! - krzyknęła Temari, a w jej oczach tańczyły iskierki złości. - Widziałam, co się stało, gdy myśleliśmy, że nie żyjesz! On nie wyobraża sobie życia bez ciebie. Jesteś dla niego ważniejsza niż stanowisko Kazekage.
- Ale...
- Jeśli ty mu nie powiesz, ja to zrobię.
- Nie!
- Tak. On musi wiedzieć!
- Temari, poczekaj! Daj mi się zastanowić! - krzyknęła niebieskooka, gdy blondynka skierowała się w stronę drzwi. - Sama mu to powiem.
- Kłamiesz.
- Nie, naprawdę. Tylko... daj mi trochę czasu.
Starsza kunoichi spojrzała na nią spode łba, ale już się nie odezwała; postanowiła jej uwierzyć.
*
Czerwonowłosy chłopak i blondwłosa dziewczyna weszli do kuchni. Przy stole już siedział Kankurou i smarował bułkę masłem.
- O! Dobrze, że jesteście! - zawołał i wycelował w ich stronę nożem. - Ktoś zjadł wszystkie lody czekoladowe!
Kazekage wybuchnął śmiechem, a Anzu wbiła wzrok w podłogę.
- Aha! To ty! - wrzasnął brunet. - To są moje ulubione lody! Jak mogłaś zjeść je wszystkie?!
- Daj spokój, Kan. Przecież ona jest taka chuda - Gaara przewrócił oczami i usiadł przy stole.
- Nie ważne! Zjadła moje lody!
- Wcale nie! - broniła się niebieskooka. - Nie masz na to żadnych dowodów!
- Ale i tak wiem, że to ty!
- Nie!
- Tak!
- Nie!
- Tak!
- Nie, Kan - do kuchni weszła Temari. - To ja zjadłam twoje lody.
Ciemnooki spojrzał na nią uważnie, a następnie wrócił do smarowania bułki.
- Następnym razem podpiszę pudełko - mruknął pod nosem.
- Dzieciak - stwierdziła zielonooka i zajęła miejsce obok Anzu. - To były tylko lody.
- Tak. Tylko lody - powtórzył, a następnie spojrzał na nią spode łba. - Moje lody.
~~*~~
Idę słuchać MJ'a. I pisać o nim.
Pozdrawiam.
EDIT.
Jakby ktoś był zainteresowany [a raczej w to wątpię] zapraszam tutaj. Na tym blogu pojawił się pierwszy rozdział mojego opowiadania o Michaelu Jacksonie. [*]
Melissa.
[Powrót] Komentuj» Ninareth
» 18:16:08 [15-08-2009]| brak www IP: 83.23.250.39
No! Ej! I co mi kłamiesz, że mam takie zaległości?
Nie mam =='
A tak...
No...
Co do notki:
Temari!
Nie wiedziałam, że ona ma aż tylu oleju w głowie! xDD
Ma rację kobita.
A Anzu to wredna małpa
i się powinna zatruć.
A ten... jak on ma?
Zapomniałam imienia...
ten facio z lodami xDD
jest irytujący
ja też zjadłabym jego lody
:Dwredna jestem nie??? xDD
No i ten...
AA...
Wiem, co miałam ci powiedzieć xDD
Śnił mi się koszmar!
Był straszny!
Boże od takich broń!
Jaikś czas temu śniły mi się pająki,
a dzisiaj...
(beczy)
To takie traumatyczne!
Jakiś chłopak powiedział mi, że mnie kocha!!!
Obudziłam się tak przerażona, że to koniec xDD
» Shimada Elme
» 23:40:17 [28-07-2009]| http://arystokracja.blog4u.pl IP: zalogowany
przepraszam za kłopot, już aktualizowałam notkę. wygląda na to, że na blog4u można wklejać tylko określoną liczbę znaków. a potem trzeba edytować. możesz już przeczytać całość ;]
» Shimada Elme
» 21:50:29 [28-07-2009]| http://arystokracja.blog4u.pl IP: zalogowany
Zapraszam na ostatni rozdział pierwszej księgi.
» Sirene
» 23:01:49 [25-07-2009]| http://consigliere.blog4u.pl IP: zalogowany
Witam Cię.
Zaintrygowałaś mnie tym opowiadaniem o MJ, więc na pewno zaraz wejdę i z miłą chęcią przeczytam!
A to dzieło jest po prostu świetne, ja nie wiem jak możesz tak katować swoich czytelników dodając tak rzadko rozdziały. Toż to okrutne!
Moja ciekawość jest straszna...
Pozdrawiam,
Sirene.
» agatt
» 23:32:25 [24-07-2009]| brak www IP: 79.184.87.218
kiedy kolejna notka?!?! kiedyy..;dddja chce hentaii. ;PP
» adu
» 16:07:44 [24-07-2009]| brak www IP: 83.23.162.164
dziękuje Ann .
» DarknessAlice
» 09:17:40 [24-07-2009]| brak www IP: 89.161.12.36
Świetne po prostu. Ciekawe co będzie dalej. Czekam na następną notkę.
» akiko
» 20:00:52 [23-07-2009]| brak www IP: 83.4.130.67
Biedna Anzu nie wie co ma zrobic, a co najważniejsze jak mu o tym powiedziec. Już się nie mogę odczekac następnej notki:)
» rox
» 09:16:25 [23-07-2009]| brak www IP: 78.8.64.6
Ojojoj, Anzu nie utrzyma tego długo w tajemnicy! Na jej miejscu powiedziałabym Gaarze. Czekam na next
» Niewidzialna
» 19:31:16 [22-07-2009]| brak www IP: 79.188.92.42
Zapraszam na kolejny rozdział mojego opowiadania :)
pozdrawiam
Podstrona: *1* / 2
