Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
29. Byłaś tak blisko...


29. Byłaś tak blisko...

00:01:32 [7-06-2009]

Jak ja kocham czerwiec i zbliżający się koniec roku szkolnego. ^^

Ech, no cóż. Dzisiaj polecam wam do słuchania Goo Goo Dolls - Iris, chociaż nie wiem czy słusznie. Ja przy tym pisałam tą notkę i całą przepłakałam. Może to i głupie, ale cóż. Taka jestem.

Dedykacja dla adu, bo już kiedyś jej obiecałam. xD
~~*~~

Słońce świeciło w zenicie. Piąty Kazekage siedział na ziemi i tulił do siebie bezwładne ciało ukochanej. Nie mógł uwierzyć... Nie. Nie chciał wierzyć, że znowu coś stracił. Dlaczego to przydarza się tylko jemu?! Czy on nie ma prawa do szczęścia?!
- Gaara... Ona naprawdę cię kochała... - szepnęła Temari i położyła mu dłoń na ramieniu. - Wiedziała, że byłbyś w stanie się obronić, a jednak... nie mogła znieść myśli, że coś może ci się stać.
- Dlaczego? - zapytał cicho. - Dlaczego ja nie mogę być szczęśliwy?
- Gaara...
- Zamknij się! - wrzasnął i wstał. - Nie rozumiesz! Tylko Naruto wie, jak to bolało...
- Gaara...
- Znowu... Znowu los mi coś zabrał.... Tylko dlaczego ją? Ja naprawdę...!
- Wiem, Gaara - blondynka podeszła do niego i mocno przytuliła. - Wiem, że ją kochasz.
Stali tak, a on zupełnie nie potrafił pohamować łez. Nie chciał uwierzyć w to, że odeszła. Przecież zawsze była tak blisko... Zawsze się uśmiechała, rozśmieszała go... I co? Teraz każdy dzień będzie pusty?
Odsunął się od siostry i wziął ukochaną na ręce. Była taka blada... Na brodzie wciąż miała krew, a na policzkach jego łzy. Nie mógł jej stracić... Nie mógł!
Z jednej strony wiedział, że nie ma żadnych szans, ale z drugiej... serce nie chciało zaakceptować utraty tak bliskiej osoby.
Puścił się biegiem w stronę wioski, która była już niedaleko. Zupełnie zignorował krzyki Temari; doskonale wiedział, że to nie ma sensu. I nawet mimo tej świadomości nie potrafił się z tym pogodzić.
- Gaara, to nic nie da, ona... - zaczęła zielonooka, doganiając go.
Przyspieszył.
- Gaara, ona nie żyje! - wrzasnęła Temari.
Kazekage zatrzymał się i przytulił do siebie ukochaną; przez chwilę wydawało mu się, że lekko drgnęła, a jej serce nadal bije. Ale tylko mu się wydawało, bo było to niemożliwe.
- Straciłam przyjaciółkę - powiedziała blondynka, podchodząc do niego. - Mnie też to boli...
- Nie tak jak mnie! - krzyknął pastelowooki i ruszył w stronę wioski, której bramę było już widać na horyzoncie.
W chwilę później kroczył już ulicami Suny, mijając zdziwionych mieszkańców. Wcale nie obchodziło go, że wszyscy widzą jak płacze. Że jest cały umazany krwią ukochanej. Że jest Kazekage i tym bardziej nie powinien okazywać uczuć.
Wbiegł do szpitala, od razu wpadając na jakiegoś medyka.
- Kazekage-sama - ukłonił się mężczyzna, ale czerwonowłosy zignorował to i wskazał na zakrwawioną Anzu.
Medyk spojrzał na niego ze współczuciem, a następnie wziął od niego bezwładne ciało dziewczyny.
- Nic nie można zrobić? - zapytał z rozpaczą w głosie; dobrze wiedział, jakie to pytanie jest idiotyczne.
- Przeprowadzę badania - oświadczył mężczyzna i zniknął za drzwiami jednej z sal.
Kazekage oparł się plecami o ścianę. Widział to w jego oczach. Widział, że nic nie można zrobić. Stracił ją na zawsze...
Wybuchnął głośnym płaczem i zaczął bić pięściami w ścianę. W jego głowie cały czas przesuwały się obrazy wspólnie spędzonych chwil. To, jak wyznali sobie miłość, ich pierwszy raz, ich rozmowy do późnego wieczora i wspólnie spędzane noce, podczas których mógł spać zupełnie spokojnie, bo przecież ona była obok. Zawsze tak blisko.
- Gaara! - usłyszał.
Przeniósł zapłakane spojrzenie na bruneta, który wbiegł do szpitala.
- Gaara... - starszy brat mocno przytulił go do siebie. - Tak mi przykro...
- Nie prawda! - czerwonowłosy go odepchnął. - Nie wiesz, co teraz czuję...
- Gaara, przestań. Nie zamykaj się w swoim świecie... Nie rób tego znowu - szepnął Kankurou i ponownie go przytulił.
Już go nie odepchnął. Nie miał siły. To wszystko go przerosło. Chciał zniknąć, zwyczajnie przestać istnieć. Skoro ona odeszła, to jaki sens miało dalsze życie? Co z tego, że jest Kazekage?! Co mu po tym stanowisku, skoro stracił ukochaną?!
- Ona nigdy nie odejdzie - powiedział ciemnooki. - Zawsze będzie obok ciebie.
- Nie, Kankurou... Ona... nie żyje! - ostatnie słowa wykrzyczał, zanosząc się głośnym płaczem.
Nie potrafił uwierzyć w to, że odeszła. Nie potrafił uwierzyć w to, że zawsze będzie obok. Już nikt nigdy nie będzie tak blisko niego. Nikt. Już nigdy...
Minuty mijały, ale on wcale nie zamierzał się uspokoić. Nie umiał. I mimo że brat mocno przytulał go do swojego ramienia, a wokół wciąż miał bliskie osoby, brakowało mu tej najważniejszej. W jednej chwili wrócił cały ból samotności, ból zranionego serca.
Zakręciło mu się w głowie. Delikatnie odepchnął brata i osunął się po ścianie na podłogę. Nie mógł oddychać, wszystko wirowało, wokół zapadała ciemność.
- Gaara... - ułyszał gdzieś w oddali, ale nie miał siły by odpowiedzieć.
Zemdlał.
*
Tłum wokoło. Słońce świecące wysoko na niebie. I przeraźliwa pustka w sercu. Namacalny ból i łzy na policzkach. Słyszał... Słyszał jej krzyk, widział jej bladą twarz i krew. Tulił jej ciało, czuł bicie serca. Ale tylko przez chwilę.
- To koniec, Gaara. Przykro mi.
Tak. Im jest przykro? Im jest PRZYKRO?! A co on ma czuć?! To była jego ukochana, jej serce, dusza i ciało należały tylko do niego! Ona była tylko jego... Tylko jego...
- Naprawdę mi przykro. Wiem, jak się czujesz.
Nie prawda! Nikt tego nie wie! Co możesz powiedzieć, skoro nikogo nie straciłeś?!
Teraz wiedział. Teraz czuł. Już rozumiał jej ból, potrafił go poczuć...
Spojrzał na jej martwe ciało i przerażająco bladą twarz. Wciąż była umazana krwią, wciąż miała jego zaschnięte łzy na policzkach.
- Ja wciąż czuję smak twoich ust, Anzu. Wciąż czuję zapach twojego ciała, bicie twojego serca... Byłaś tak blisko. Dlaczego odeszłaś? Dlaczego mnie zostawiłaś?!
Nie odpowiedziała, ale on wiedział, że tak będzie. Przecież jej już tu nie ma.
Rozpacz, pustka, monotonia. Co teraz będzie? Bez niej nic nie miało sensu... To ona była jego życiem! Jego każdą sekundą, minutą, godziną... Każdym przeżytym dniem!
- Zrobiła to, bo naprawdę cię kochała, Gaara.
Nie odezwał się. Po co? Przecież doskonale to wiedział. I chociaż potęga ich miłości przekroczyła wszystkie granice... Nie potrafił się z tym pogodzić.
- Tak bardzo cię kochałem... Dlaczego mi to zrobiłaś?
Zamknął oczy, a na jej blade policzki skapnęło kilka łez. Nie poczuł choćby najmniejszej ulgi. Już nic nie mogło sprawić, by poczuł się lepiej. Jej nie było, a tylko ona potrafiła go rozbawić, gdy miał naprawdę zły dzień. Tylko ona potrafiła obudzić jego serce, by pokochało ją tak mocno...
- Proszę cię, wróć... Choćby na sekundę, na krótką ulotną chwilę... Pozwól mi jeszcze raz dotknąć twojej delikatnej skóry, poczuć zapach twojego ciała, zasmakować twoich ust. Błagam cię, wróć do mnie! Tylko na chwilę. Jedną chwilę... Wróć!
Upadł na kolana i ukrył twarz w dłoniach. Wiedział, że nie wróci. Już nigdy nie będzie jej obok.
- Gaara, chodźmy.
Nie odpowiedział, nie wstał, nie poruszył się. Tylko dalej cicho szlochał, bo ona już nie wróci...
- Gaara, no dalej. Obowiązki na ciebie czekają.
Obowiązki? Obowiązki?! Wiesz co?! Wypchaj się nimi! Mam gdzieś to kim jestem! Nie rozumiesz?! Ja kogoś straciłem! Kogoś naprawdę ważnego. To ona była moim życiem. Skoro odeszła... Moje życie runęło. I już nic go nie odbuduje.
- Zostaw go.
I odeszli. A on znowu został sam. Zupełnie jak kiedyś...
Ból całkowitej samotności nie należy do tego świata, prawda? Tak, Naruto. Miałeś rację.
Odwrócił się, ale ich już nie było. Nie było nikogo. Wokół otaczała go ciemność i przeraźliwa pustka. Głucha cisza. I świat bez miłości.
Znowu wszyscy odeszli, ale jemu zależało tylko na niej. Gdyby ona była... Jeszcze choć raz, tylko na chwilę...
I świat znowu runął, i miłość zniknęła.

*
Otworzył oczy. Koszmary... One znów wrócą.
Słońce już zaszło. Pamiętał, jak oglądał jego zachody razem z nią. Teraz już nie chce na nie patrzeć. Nie chce oglądać, jak wstaje i układa się do snu. Nie chce widzieć, jak ludzie się zmieniają, jak jego serce powoli się rozpada. Cóż mu pozostało? Przelotne marzenia.
- Gaara! Gaara! - usłyszał gdzieś w oddali.
Zerknął na drzwi i dopiero teraz zorientował się, że leży w jednej z sal, w szpitalu. Bolało go całe ciało, był umazany krwią ukochanej, a na policzkach wciąż miał łzy. Nadal płakał. Nie potrafił przestać...
Był już dorosły, nie był tym małym Gaarą, którego nikt nie kochał i, który zawsze był sam. Miał bliskich, ale było mu czegoś brak. Całe jego serce było puste. Nie było już tam niczego...
- Gaara! - jego starsza siostra wpadła do sali, a na jej twarzy widniał szeroki uśmiech.
Nie rozumiał. Przecież mówiła, że straciła przyjaciółkę... Dlaczego się cieszy?!
- Gaara! - podbiegła do niego i złapała za rękę, ciągnąc w stronę otwartych drzwi, w efekcie czego chłopak omal nie upadł. - Chodź, Gaara!
Posłusznie wstał, ale nie zrobił ani jednego kroku naprzód. Nie wiedział, gdzie chce go zaprowadzić. Przecież nic i nikt nie mógł mu pomóc, bo jej już nie było. Nic nie mogło zapełnić pustki w sercu i świata bez miłości.
- Temari... - odezwał się zachrypniętym głosem.
- Gaara, no chodź!
- Przestań, Temari. Chcę być sam.
- No proszę cię, chodź.
- Zostaw mnie...
- Ale proszę!
- Temari... Ja już niczego nie chcę... Odejdź i zostaw mnie. Zostaw mnie zupełnie samego - powiedział pastelowooki, a po jego policzkach ciągle toczyły się łzy.
- Gaara, nie rozumiesz! - krzyknęła uradowana dziewczyna.
- Proszę cię...
- Gaara - siostra zrobiła poważną minę, ale w jej oczach ciągle tańczyły iskierki radości. - Ona żyje.
~~*~~

Ech, no dobra. Nie umiałam uśmiercić mojej ukochanej bohaterki. xP A poza tym Gaara nie zasługuje na to, by stracić ją w taki sposób.
Czy to już koniec? Jeszcze trochę zostało.
Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie komentarze.

Melissa.

[Powrót] Komentuj

» Ninareth

» 16:32:17 [10-06-2009]
| brak www IP: 83.23.226.27

Wiedziałam, że żyje... To takie przytłaczające... A gdyby tak fajnie wyzionęła ducha?
To by było coś fajnego
Ale u ciebie zazwyczaj kończy się
SZCZĘŚLIWIE!
Anzu dalej będzie się gzić i mientolić z Gaarą.
To jeszcze gorsze...
A może jego zabijesz?
Niech popełni Harakiri :D
Takie fajne!
Krew bluznie na ziemię!
A on upadnie w kałużę posoki, brocząc obficie płynem zapewniającym życie!
Czyż to nie jest fajne?
A Anzu będzie stała
i
patrzyła!
Uklęknie w krwi...
i będzie załamana,
przerażona,
zrozpaczona!
Przepraszam poniosła mnie wyobraźnia, ale nic dziwnego skoro na WDŻ-ecie darłyśmy z koleżankami cudze sprawdziany chichocząc przy tym jak opętane, na religii sprzątałyśmy szafkę i razem z Agą śpiewałam "Ładne oczy masz" i "Czy ktoś widział Dziubdziuba", po czym razem z Ewą darłyśmy plakaty, ja właziłam do kosza, a ona robiła zdjęcie moim trampkom podczas, gdy stałam na podartych kartkach... ech... niezapomniane chwile, żałuj, że cię nie było autorko tego bloga. :P

» Shimada Elme

» 00:59:46 [9-06-2009]
| http://arystokracja.blog4u.pl IP: zalogowany

a jednak Anzu żyje i szyje xD

» Akiko

» 17:22:00 [8-06-2009]
| brak www IP: 77.112.84.117

A ja już myślałam ze ją uśmierciłaś. Przy samym początku aż się popłakałam ze smutku. Ale naszczęście wwszystko się dobrze skończyło

» hanami

» 14:08:23 [8-06-2009]
| brak www IP: 95.178.4.52

notka jak zwykle wspaniała. uwielbiam "iris". mogę jej słuchać godzinami, alwe teledysk mi się nie podoba.
przepraszam, ale na razie nie mogę czytać notek regularnie, bo się wyprowadzam i nie mam interentu. przepraszam, nadrobię wkrótce zaległości :P

» Kaśka

» 15:06:18 [7-06-2009]
| brak www IP: 83.18.76.34

AAA Kocham cię normalnie!
Anzu żyje!
Yeah...
Ech piosenka pasowała świetnie...
I bez niej bym płakała...
A z nią to sobie nawet nie wyobrazisz...
Bardziej się poruszyłam niż przy oglądaniu 75-77 odcinków Naturo....
Ale na szczęście moja ulubiona bohaterka mojego ulubionego opowiadania żyje!
Humor mi poprawiłaś momentalnie...
Żałuje tylko, że nie wytrwałam do północy i nie przeczytałam dziś w nocy...
Ech przeklęta burza!
Przed północą minęła i miałam włączyć kompa...
Ale to wiąże się z pobudką wszystkich mieszkańców w moim domu...;/
Ach notka była smutna...
Bardzo!
Ale piękna...
Te opisy aż mnie ściskały za serce...
Pięknie!;*

» green tea

» 10:34:20 [7-06-2009]
| brak www IP: 89.75.22.200

Zapraszam do skomentowania notki na moim blogu :)

» Sillien i Aro

» 09:17:55 [7-06-2009]
| http://little-dark-mark.blog4u.pl IP: zalogowany

Zaglądam i zaglądać będę do Ciebie, ale komentować notki planuję pod inną ksywą tzn. jako Arandae, nie przeszkadza Ci to?

» Arandae

» 09:13:03 [7-06-2009]
| http://i-believe-in-angels.blog4u.pl IP: zalogowany

Dobrze, że nie potrafiłam uwierzyć w to że ją zabijesz.
-Anzu żyje! Anzu żyje!- Rafael skakał po pokoju wykrzykując.
- Przymknij się.
- Nie, bo co?
- Bo próbuję skomentować notkę a ty mi przeszkadzasz paskudo- *patrzy wilkiem na wszyskich wokoło*

Czekam na kolejną notkę :>

» adu

» 08:49:01 [7-06-2009]
| brak www IP: 83.23.140.83

dzięki za dedykacje ;3.
' ale naprawde. ten smutek , ten żal był straszny...aż się wzruszyłam x(
. oh, cudna była ta notka ; ))

» Shiori

» 00:05:24 [7-06-2009]
| brak www IP: 83.23.215.126

Teraz nie tylko się popłakalam, wręcz poryczałam. No cóż raju jakie to śliczne. Biedny Gaara tyle przeżył. Na szczęście Anzu żyje xD